Rządy twardogłowych islamistów przyniosły dużej części Somalii dawno niewidziane stabilizację i porządek. Ich cena okazuje się jednak bardzo wysoka. Na afrykańskiej ziemi powstaje bowiem właśnie kolejny Taliban.
Po raz pierwszy od prawie ćwierć wieku mieszkańcy Sudanu wezmą udział w wolnych wyborach. Między 11 a 13 kwietnia wybiorą prezydenta, Zgromadzenie Narodowe, gubernatorów oraz parlamenty lokalne, a na Południu dodatkowo prezydenta i parlament autonomii. Istny festiwal demokracji. Szkoda, że...
Afrykanerzy mogą dziś z satysfakcją trawestować słynną wypowiedź pruskiego młynarza. Wszystko za sprawą wyroku sądowego zakazującego odśpiewywania słów słynnej, pamiętającej czasy apartheidu pieśni Afrykańskiego Kongresu Narodowego, wzywającej do zabijania białych.
Międzynarodowe patrole u somalijskich wybrzeży może i polepszyły stan bezpieczeństwa na tamtejszych wodach, lecz aby powstrzymać plagę piractwa, potrzebne są bardziej systemowe rozwiązania. Somalia nie ma jednak co na nie liczyć.
Wkrótce minie kolejna rocznica niesławnego ludobójstwa, którego ofiarą padły setki tysięcy mieszkańców Rwandy. 16 lat to za mało by uleczyć taka ranę, zwłaszcza gdy mordercy i ofiary wciąż żyją obok siebie, a rząd uczynił z pamięci o rzezi podstawę swej legitymizacji.
Zawarte kilka dni temu porozumienie pomiędzy sudańskim rządem a rebelianckim Ruchem Sprawiedliwości i Równości może oznaczać koniec krwawego konfliktu w Darfurze. Może, ale jak wskazuje smutna praktyka - wcale nie musi. Pokój w Darfurze przychodzi już zresztą za późno.
Wojskowy pucz obalił w czwartek prezydenta Nigru, Tandja Mamadou. To już czwarty, od 2008 r., zamach stanu na kontynencie. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że po kilkunastu latach nieśmiałego rozwoju, demokracja w Afryce znów znajduje się w odwrocie.